Menu

I po I kolejce sezonu Wiosna 2018

W sobotę 20 stycznia od 15.00 znów opanowaliśmy parkiet skalskiej hali w ramach I kolejki sezonu Wiosna 2018 naszego MLF-u. Jak wiecie gramy w dwóch grupach po 9 drużyn, tak więc dwie drużyny nie miały możliwości zaprezentowania się, gdyż pauzowały. A były nimi Askar Fani W w I grupie oraz Drużyna Wu w grupie II. Rozpoczęliśmy rywalizację od spotkań w grupie II.

W pierwszym meczu zaprezentowały nam się dwie drużyny, które pojawiły się jako beniaminkowie w tejże grupie, Olimpia Łobzów oraz PKS. W drużynie PKS pojawili się nowi (starzy) zawodnicy naszych rozgrywek, Michał Bryła i Marcin Krztoń. Olimpia jak zwykle z krótką ławką rezerwowych. Mecz rozpoczął się obustronnym"badaniem" sił. Jednak w pierwszej połowie swą wyższość pokazała Olimpia wygrywając ją 5-1. W drugiej połówce PKS dążył do odrabiania strat i prawie się im to udało, gdyż doprowadzili do wyniku 5-4. Jednak od tego momentu już tylko Łobzowianie strzelali bramki i mecz kończy się ich zwycięstwem 8-4.

Spotkanie FL z Terra Geodezją miało być łatwym krokiem FL-ek po trzy punkty, ale znani z waleczności Geodezyjni, grający bez nominalnego bramkarza nie chcieli łatwo "oddać skóry" i walczyli do samego końca o chociażby jeden punkt. Do przerwy skromne 1-0 dla FL-ek jest efektem bardzo dobrej gry obronnej Geodezyjnych (Zając, Krzystanek). Po przerwie FL-ki odjechały wynikiem i gdy wszyscy upatrywali łatwego happy endu, jeszcze raz Terra pokazała charakter doprowadzając do stanu 5-4 i mając sytuacje do zremisowania meczu. Jednak skuteczność w końcówce zawiodła Terra Geodezję i to z trzema ważnymi punktami pozostała drużyna  FL, grająca w nowych, czarnych strojach, oraz z nowymi zawodnikami - D. Tomczyk, M. Katarzyński, K. Majos.

W kolejnym spotkaniu KS Asfalt podejmował Seniorów Serie C i miał być to mecz kolejki w grupie II. Jednak tego dnia Roadmeni "przespali" cała pierwszą połowę. Widoczny brak filara gry obronnej Roadmenów M. Musialika (współczucia). Dlatego tez do przerwy Seniorzy grający znów bez ławki rezerwowych prowadzili 4-0. W drugiej połowie mecz wyrównał się 6-6 ale straty z pierwszej połowy zostały, dlatego też trzy punkty pojechały do Jerzmanowic. Trzeba tu powiedzieć, iż o swoich umiejętnościach strzeleckich przypomniał B. Mirek strzelec 7 bramek.

Ostatnie spotkanie to konfrontacja GIGAinternetu z całkowitym beniaminkiem naszej ligi, Dzikimi Wężami. W obydwóch drużynach bardzo krótkie ławki rezerwowych. Chyba trochę trema "zjadła" Dzikie Węże, gdyż łatwo przegrywają pierwszą połowę 3-1, strzelając bramkę na minutę przed jej końcem. Chyba ten strzelony gol dał więcej wiary Wężom, prezentującym się na tle tak doświadczonego przeciwnika z minuty na minutę coraz lepiej. Doprowadzają do stanu 4-3 a w końcówce kładąc na szalę wszystko, nadziali się na kontrę i stratę bramki. Gigantyczni zagrali poprawnie, pewni siebie i zasłużenie wygrali to spotkanie.

W grupie I pierwszym spotkaniem był pojedynek Blancos LKS Maszycanka z TT Teamem. O poprzednim meczu tych drużyn wspominałem. I myślałem, że teraz będzie zgoła odwrotnie. Jednak pomyliłem się gdyż Tetetki nie miały bramkarza a zastępujący go T. Katarzyński, dużo obronił, jednak nie mógł zapobiec stracie 10 goli. Zaczęło się od ataków Blancos i strzeleniu w pierwszej połowie 4 goli. W drugiej połowie Blancos dalej kontrolował i prowadził grę a efekt to sześć strzelonych przy dwóch straconych golach. 10-2 również nie jest szczytem marzeń Tetetek. Trzeba będzie szukać punktów w następnych meczach.

Konfrontacja Orange Teamu z PopcorNem to pojedynek drużyny która do końca walczyła i utrzymała status pierwszoligowca Oranżadowych z PopcorNem który w dwa sezony zawitał do elity a po wzmocnieniu się A. Katarzyńskim, będzie chciał odegrać dużą rolę w elicie. Spotkanie rozpoczęło się po boksersku od wymiany "ciosów": 1-0 PopcorN, 1-1 2-1 i 3-1 PopcorN. A druga część pierwszej połowy to gra w środkowej części boiska. Po przerwie PopcorN przyspieszył i tym sposobem zegar boiskowy na koniec meczu zatrzymał się na 11 bramkach ze strony PopcorNu i 1 po stronie Oranżadowych. Wysoko, pewnie i ładnie. Czyżby rosła nowa siła w MLF?

Trzecie spotkanie w grupie I zapowiadało się bardzo interesująco, gdyż AVANT Przybysławice (stara Suwara) podejmowali Złotego Orła. Nie znaliśmy składu drużyny Złotych więc liczyliśmy na nowe nazwiska. I takie są ale w sobotę tylko na papierze czyli Liście Zgłoszeniowej. Złoci grający  z jednym rezerwowym, próbowali dotrzymać "rozpędzonej maszynie" z Avantu kroku, jednak z minuty na minutę "schodziło powietrze" ze Złotych. Do przerwy 6-1 a na koniec spotkania 13-2 to efekt dobrej gry Avantu i małej ilości zawodników u Orłów. Zespołowa gra Avantu może być ważna w tym sezonie w realizacji zamierzeń i planów.

Ostatnie spotkanie sobotniego wieczoru pomiędzy FC Albatros a Starsami miało być łatwym i przyjemnym dla mistrzów poprzedniego sezonu. Albatrosy jednak w trochę starszym i bardziej doświadczonym składzie chciały i o mało co nie zrobiły figla Starsom. Spokojne rozgrywanie piłki przez Starsy kilka razy zakończyło się w pierwszej połowie stratą piłki i również stratą bramki. 4-2 do przerwy dla Albatrosów. A po przerwie włączony drugi bieg Starsów i lepsza gra obronna daje Starsom prowadzenie7-4. I znów chwilowy brak koncentracji doprowadza do wyniku 7-6 dla Starsów. Albatrosy próbują strzelić bramkę na remis, jednak kontra w ostatniej minucie gry daje bramkę i trzy punkty Starsom. Brawa za mądrą grę Albatrosów.

Na kolejną kolejkę zapraszamy już w sobotę od 15.00 na skalską halę.

Zaloguj się, by skomentować
Powrót na górę