Menu

III kolejka Zima 2018

W niedzielne popołudnie rozegraliśmy III kolejkę naszej ligi. Mogliśmy oglądnąć kilka naprawdę ciekawych i emocjonujących spotkań.

Rozpoczęliśmy od zmagań w grupie II.

Stawiający coraz większe cele przed sobą PKS podejmował dużo wyżej notowanych Seniorów Serie C. Pierwsza połowa pokazała, iż PKS gdy zmotywuje się i zagra uważnie w obronie, może powalczyć z każdą drużyną. Niezłe akcje i dobre krycie w obronie pozwoliły PKS-owi na remis do przerwy 3-3. Jednak mała cierpliwość w drugiej połowie i otwarta gra w celu "dogonienia" przeciwnika stała się totalną klęską PKS-u. Końcowy wynik 13-4 po popisach strzeleckich braci Mirków. To efekt skuteczności Seniorów ale również i charakteru gry niczym "kamikaze" PKS-u.

W spotkaniu GIGAinternetu z Drużyną Wu można było zaobserwować "falowanie gry". Najpierw Gigantyczni wyszli na prowadzenie 2-0 kolejnie Drużyna Wu doprowadziła do remisu, po to by w końcówce pierwszej połowy znów pozwolić uciec Gigantycznym na dwie bramki. Druga połowa bardziej wyrównana i w niej tylko 2-2 to efekt trochę braku szczęścia ale również i skuteczność, gdyż i jedni i drudzy mieli mnóstwo sytuacji aby przechylić szansę na swoją korzyść. W niedzielę jednak o zwycięstwie GIGAinternetu przesądziło większe doświadczenie, no i nowy zawodnik, strzelec hat-tricka Jakub Ścibor.

Kolejne spotkanie i po raz kolejny bardzo wyrównana pierwsza połowa. Faworyzowana Olimpia zagrała z Dzikimi Wężami. Dzikie Węże w nowiutkich ciemnozielonych koszulkach (prosimy o przesłanie zdjęcia) w mocnym i długim składzie, postawiły bardzo trudne warunki gry Olimpijczykom. Do przerwy prowadzili nawet 2-1. Po zmianie połów trochę mądrzej zagrali faworyzowani Olompijczycy, co dało efekt ale dopiero w końcówce spotkania. Sześć bramek Olimpijczyków przy dwóch Węży to trzy punkty dla Łobzowian, oraz kolejna mała nauka dla Węży, którzy w takim składzie i z takim zaangażowaniem już wkrótce zasilą swoje konto punktami.

A ostania konfrontacja w grupie II i spotkanie KS Asfaltu z Terra Geodezją pokazało, iż chęć wygranej czasami przerasta możliwości wolicjonalne zawodników. Dwie czerwone i sześć żółtych kartek, to nie efekt brutalnej gry, ale właśnie chęci wygranej. I to, że "trup padał gęsto" zaważyło na i kontuzjach i również na wyniku meczu. 3-1 do przerwy dla Geodezyjnych i próba odrobienia strat przez Roadmenów mogła się podobać, ale balansowała na krawędzi kontuzji. Za walkę na pewno szóstka, za ostrość gry chyba tylko dwa. 5-4 wygrywają Geodezyjni chociaż w ich składzie po raz kolejny nie ma bramkarza a i w niedzielę nie zagrali nominalni obrońcy Zając i Krzystanek.

Po drugoligowcach na parkiet weszli elitarni, i już pierwsze spotkanie zapowiadało się bardzo ciekawie i takim było. Starsy podejmowały PopcorN. Obydwie drużyny w tym sezonie chciałyby odegrać jakąś większą rolę w lidze. Bardziej doświadczona drużyna PopcorNu w pierwszej połowie pokazała grę kombinacyjną i prowadziła 4-1. W drugiej mozolny pościg za wynikiem doprowadził Starsów nawet do prowadzenia 6-5. Jednak końcówka (dla mnie i obserwujących to spotkanie widzów kontrowersyjna), pozwala zdobyć dwie bramki PopcorNowi i zainkasować jakże ważne trzy punkty. Mecz na naprawdę dobrym poziomie pierwszoligowym, emocjonujący i pewnie nie do końca satysfakcjonujący wynikowo Starsów.

Kolejne spotkanie z cyklu szlagierów ligi to konfrontacja Askaru Fanów W z Blancos LKS Maszycanka. Jak już pisałem obydwie drużyny świadczą o mocy ligi. W tym meczu pokazali "szachy futsalowe". Żadna z drużyn nie chciała się odsłonić, a bramki padające w tym meczu dawały prowadzenie jednym lub drugim tylko jedną bramką. Częściej na prowadzeniu byli Fani W i do przerwy osiągnęli wynik 3-2. Po przerwie chcący odrobić stratę Blancosi próbowali najpierw doprowadzając do remisu 3-3, by po chwili stracić kolejna bramkę. Upartość w dążeniu do celu spełnia się po strzale K. Krzysztonka i wynikiem 4-4 kończy się ten mecz. Obydwie drużyny niepokonane po trzech kolejkach, obydwie w grze o majstra.

Konfrontacja Teamów czyli mecz Oranżadowych z Tetetkami, dał nam wiele emocji ale tylko do przerwy. Szybko na prowadzenie wyszedł Orange Team jednak Tetetki dogoniły Oranżadowych jeszcze przed przerwa i wynikiem 2-2 zakończyła się pierwsza połowa. W drugiej bohaterem spotkania stał się P. Będkowski strzelec kolejnych 5 bramek dla Orange Teamu. Gdy było już 7-2, Tetetki "zerwały" jeszcze, ale strzelając tylko dwie bramki, musiały zejść pokonane w tym jakże ważnym meczu. 7-4 to efekt dobrej gry obronnej Oranżadowych z wykorzystaniem wspomnianego P. Będkowskiego, który w niedzielę był "katem" Tetetek.

Przebieg ostatniego niedzielnego spotkania był bardzo dziwny. Naprzeciwko siebie stanęły drużyny FC Albatros i Złotego Orła. Większe doświadczenie po stronie Orłów pozwoliło im "wypunktować" Albatrosy 4-0 do przerwy. Fajna gra Złotych w polu oraz wykorzystanie nadarzających się sytuacji, jednym słowem dominacja w grze. Nikt się nie spodziewał, iż młodość Albatrosów wyzwoli w nich wolę walki w drugiej połowie. A tak też się stało. Po kilku ciekawych zagraniach Albatrosów i "uśpieniu" wynikiem z pierwszej połowy Złotych, dał końcowy wynik 6-4 dla Orłów. Ale za walkę chwała Albatrosom. Pierwsze punkty Złotych. Z taką grą jak w niedzielę obydwie drużyny mają szansę na kolejne punkty w lidze.

Serdecznie zapraszamy na sobotę 3 lutego na IV kolejkę naszego MLF-u. I chociaż wiemy, iż to ostatni czas karnawału, liczymy jednak na okazałą frekwencję zawodników. Zawsze można połączyć miłe z pożytecznym.

Ostatnio zmienianyśroda, 07 luty 2018 08:59
Zaloguj się, by skomentować
Powrót na górę